Untitled Document
Motywy religijne
Motywy religijne zajmują we wcześniejszej twórczości Zegadłowicza miejsce poczesne. Ale religijność to odległa od tej, jaką chętnie widzi Kościół. Swoiste, mitologiczne niejako pojmowanie spraw wiary i Boga jawi się szczególnie interesująco w Godach pasterskich. Bóg Zegadłowicza jest Bogiem prostych ludzi - chłopem tak samo czującym i rozumującym jak "beskidzkie powsinogi" z Gorzenia, Mucharza, Ponikwi.. I tylko takiego Boga, głoszącego prosto i pc chłopsku miłość i równość, widzącego zło i pragnącego to zło naprawić - poeta akceptuje. Ze-gadłowiczowski Chrystus z Ballady o dniu deszczowym mówi:
- błogosławię
wasym dniom, nocom wasym i wasej zabawie -
i ocom - by widziały co sie widzieć nie da
ino temu kogo gno udręka i bieda - (...)
i ręcom tym malutkim - niekze wase ręce
niesą za ludzkoś całą trosk i łask naręce -
i nogom bosym, zbitym na beskidzkiej grudzie
idącym ku wyprackom w chłodzie, głodzie, trudzie -
O ile jednak w latach dwudziestych problem miłości ogólnoludzkiej przedstawia Zegadłowicz w konwencji zbliżonej do ewangelicznej, choć zdecydowanie odmiennej od klasycznej interpre-15 tacji religijnej, o tyle w kilka lat później, gdy zapatrywainia poety przybrały już charakter jednoznacznie lewicowy, zagadnienie to nabiera' innych, znacznie szerszych wymiarów. Przede wszystkim pojawia się nowy bohater - robotnik. Jednocześnie rozszerzone zostaje pojęcie miłości, a raczej jego zakres. Zegadłowicz staje się rzecznikiem sojuszu ogólnospołecznego; dostrzegając w robotniku tego, który decyduje o przemianach świata, utożsamia wartość jego trudu z wartością pracy chłopskiej. Podkreśla wspólnotę łączącą górnika ze żniwiarzem, jest przekonany, że tylko ta właśnie wspólnota doprowadzić może do stworzenia nowego ładu.
Już to zestawienie: chłop - robotnik zdaje się dowodnie świadczyć o poglądach Zegadłowicza na kwestię społeczną. Zaś uczulenie na ludzką krzywdę każe mu zrezygnować, chwilowo przynajmniej, z zapatrywań zdecydowanie pacyfistycznych. Droga do sprawiedliwości, harmonii bytu i świata, do zachowania wszechbraterstwa jest w chwili kryzysu politycznego i moralnego tylko jedna: rewolucja:
dobrze wiem o tem, że są dni, w które trzeba dyskutować młotem, że są dni, w które trzeba iść z śmiertelną kosą i umieć błogosławić zmarłych ciał pokosom, i podkładać dynamit pod budynki dumne, zawalić je i wymieść tę rumowisk trumnę, i rozpocząć na nowo budowę od spodu
Pieśń o Śląsku
Manifest ten nabiera szczególnej ostrości w zestawieniu z programową niechęcią Zegadłowicza do wszelkiej przemocy. Poeta zawsze ostro i otwarcie występujący przeciw użyciu siły, nawołujący do rozwiązywania wszelkich konfliktów przez miłość, w roku 1939 okazuje się nagle zwolennikiem posunięć radykalnych, wręcz rewolucyjnych. Nie oznacza to jednak zmiany poglądów, sygnalizuje natomiast osiągnięcie pełnej dojrzałości społeczno-politycznej. Zegadłowicz, nie wyrzekając się swoich przekonań pacyfistycznych, widzi, że narastających sprzeczności i krzywd ludzkich nie da się już inaczej usunąć. Powrót do harmonii, do społecznego szczęścia musi być okupiony rozlewem krwi. Przeświadczeniu o konieczności rewolucji towarzyszy przekonanie:
że nadejdzie kres państwom robotniczą wiosną i nadejdzie wielkości i myśli godzina - i znów narcyzy sercom miłującym wzrosną z ziemi, z ziemi! - nie z lufy podłej karabina.
Czarny dzień
Nieproste drogi, którymi poeta doszedł do końcowej, jakże słusznej i jak humanistycznej idei, są dowodem złożoności jego psychiki i jako człowieka, i jako artysty.
|
 |